R12/2026 – BESKID SĄDECKI

26.9. – 28.9. (sobota – poniedziałek) – Trzy dni w Beskidzie Sądeckim, malowniczym paśmie górskim, słynącym z uzdrowisk (Krynica-Zdrój, Muszyna, Piwniczna-Zdrój), wód mineralnych i drewnianych cerkwi. Region oferuje także świetne warunki do pieszych wędrówek, z czego skorzystaliśmy.

  • Prowadził Tadeusz Farnik 776 046 326
  • Zgłoszenia – mailem tadeusz.farnik@seznam.cz do 8.7.2026, zaliczka w wysokości 270,- Kč (nocleg) na konto 364968477/0300

Opis tras

Pierwotnie planowaliśmy wyruszyć z Zaolzia do Krynicy autobusami, jednak ostatecznie postawiliśmy na samochody. Taki wybór okazał się znacznie wygodniejszy i szybszy. Auta zostawiamy na parkingu przy stadionie w Nawojowej, a do samej Krynicy podjeżdżamy busem – to stamtąd oficjalnie rozpoczynamy naszą wędrówkę. Większość ekipy wybiera dłuższą trasę, prowadzącą przez Czarny Potok i Jaworzynę Krynicką. Na Przełęczy Krzyżowej na chwilę rozstajemy się z Jolą i Marcelą. Nasze trasy spotkają się ponownie na Runku. Z samej Jaworzyny Krynickiej – która zimą zamienia się w prawdziwy raj dla narciarzy, a na którą można wjechać kolejką gondolową – rozciągają się wspaniałe widoki na Beskid Sądecki, Beskid Niski, a przy dobrej pogodzie nawet na Tatry. Nam niestety przy lekkim zachmurzeniu nie było dane ich dostrzec. Po krótkim postoju w karczmie Krynicka Koliba ruszamy w dalszą drogę w stronę Runku, skąd kierujemy się prosto do miejsca naszego zakwaterowania – schroniska PTTK Bacówka nad Wierchomlą. To właśnie tam wszyscy się spotykamy. A do tej bacówki, jak twierdzi Jola, chodzi się przecież dla tych najbardziej uroczych widoków na Tatry…

Poranek wita nas pięknym słońcem, a z okien bacówki podziwiamy wspaniałą panoramę … Tatr. Jola miała stuprocentową rację – to schronisko naprawdę słynie z tych genialnych widoków! Żegnamy gospodarzy i dzielimy się na grupy: Anička z Majką ruszają dłuższą trasą w kierunku Małej i Wielkiej Wierchomli, natomiast reszta ekipy obiera przeciwny kierunek i wspina się ponownie na Runek. Trasa drugiego dnia wiedzie prawie wyłącznie leśnymi ścieżkami. Na szczęście na szlaku trafiają się małe prześwity, z których raz po raz możemy dostrzec majaczące w oddali Tatry oraz rozpoznawalną przez nas Babią Górę. Przez cały czas, już od Jaworzyny Krynickiej, trasa jest znakowana dla skiturowców – a my kokietujemy z myślą o zimowym powrocie w te strony, z nartami biegowymi. Po drodze mijamy pomniczki, krzyże i tablice informacyjne o tutejszej partyzantce. Do prywatnego schroniska Cyrla docieramy dość wcześnie. Ponieważ to niedziela, zastajemy tu sporo turystów, jednak po godzinie 18:00 zostajemy prawie sami. To miejsce ma niepowtarzalny klimat: wokół pełno kwiatów, a w środku nastrojowe obrazy i stare zegary. Wieczór spędzamy razem, grając w karty i w „Tajniaków”.

Trzeciego dnia trasa jest niedługa, więc bez pośpiechu zjadamy śniadanie i wypijamy kawę. O 9:00 robimy wspólne zdjęcie przed schroniskiem i „pożegnalne kółeczko” – ponieważ grupa Dawida chce wracać wcześniej – i ruszamy na szlak. Jedynym poważniejszym podejściem tego dnia jest wejście na Makowicę, a potem czeka nas już prawie samo schodzenie. Kiedy po około siedmiu kilometrach wychodzimy z lasu, otwiera się przed nami wspaniała panorama. W dolinie widać Stary i Nowy Sącz, a na horyzoncie majaczą Gorce, Beskid Wyspowy oraz Beskid Niski. Pogoda nam sprzyja – jest słonecznie, na skoszonych łąkach słychać pracujące traktory, a na pastwiskach leniwie pasą się krowy. W tej sielankowej atmosferze powoli schodzimy do Nawojowej. Na koniec zatrzymujemy się na późny obiad w restauracji „Nawojka”, a potem wsiadamy do samochodów i wracamy do domów.

To był naprawdę udany, spokojny rajd!

Kapliczki na trasie

Noclegi:

Beskidy ogromnym są ziemi obszarem i nazw posiadają oczywiście parę.

Rajdy się starają całość spenetrować, również ten Sądecki w pamięci zachować.