BESKIDZCKI TRÓJKĄT – K2

Sobota 11.7.2026 10:00 godz. Beskidzki Trójkąt, przesunięta wycieczka rowerowa z maja.

Na dworcu kolejowym czekam na pociąg od Karwiny i Cieszyna, którym zazwyczaj przyjeżdżają rowerzyści do Mostów. Zjawia się kierownik sekcji kolarskiej BŚ, (niestety bez roweru, stan zdrowia nie pozwala mu pojechać z nami). Zjawia się mój sąsiad, jesteśmy dwaj, przyjeżdża pociąg, wysiada mnóstwo turystów, niestety nie ma nikogo z rowerem. Omawiamy co robić,we dwójkę nie ma sensu jechać, przesuniemy wycieczkę na inny termin, szukamy w kalendarzu BŚ. Nagle zjawiają się dwaj znajomi rowerzyści ,,Ondraszcy‘‘, przyjechali na rowerach, jeden z Cieszyna a drugi aż Kostkowic – brawo!!!!!! Decyzja jasna, jedziemy. Wspólne zdjęcie i czterej ,,dziadkowie‘‘ (przeciętna wieku 78 lat) wyruszają. Czy nie wstyd młodszym rowerzystom????

Pogoda dopisuje i jedziemy w strone Herczawy. Czy pod górkę czy w dół, wszyscy trzymają się razem, nikt się nie opóźnia, brawo!! Pierwszy krótki postój i pieczątka w gospodzie „U Sikory‘‘. Zjeżdżamy ostrym zjazdem w stronę Słowacji, po krótkich odwiedzinach u sąsiadów skręcamy do Polski, tu jest drugi postój, trochę czasu na jakąś przekąskę i oczywiście zdjęcie. Narazie wszyscy zadowoleni.

Wyruszamy piękną leśną drogą wzdłuż rzeczki Czadeczki w stronę najwyższego punktu naszej wyprawy Ochodzitej, gdzie nas czeka największa wspinaczka. Kto nie widział, nie uwierzy, ja ,,najmłodzszy‘‘ uczestnik na przodzie prowadzę, dyszę, bo pedałować trzeba mocno, a tuż za mną najstarszy, omało, że mnie nie wyprzedza. Niesamowite!! Nareszcie najwyższy punkt zdobyty, odstawiamy rowery i cieszymy się zaplanowanym dłuższym postojem około 1 godziny. Ja pilnuję rowerów a trzej starsi królowie wspinają się, już na piechotę, na wierzchołek Ochodzitej, by pokochać sią wspaniałymi widokami w cztery strony świata. Czas ruszać.

Samopoczucie na najwyższym stopniu, bo teraz już zjeżdżamy tylko w dół, w stronę Istebnej. Zjazdy są wprawdzie bardzo strome, ale dla odważnych ,,dziadków‘‘ nic trudnego. Piękna droga i przyroda wzdłuż rzeczki pod ,,Złotym Groniem‘‘. Mijamy Istebną i zjeżdżamy w stronę Bukowca i to już Czechy. Wolno dojeżdżamy do mety w Jabłonkowie. Pożegnanie i rozstanie.

Na zakończenie: Tyle słów chwały i podziękowań jeszcze na żadnej wycieczce nie otrzymałem i to mnie ogromnie cieszy. Dziękuję bardzo wszystkim uczestnikom wycieczki i do zobaczenia na następnych.

Przejechana trasa: https://mapy.com/s/resojubero

Jan Sikora