R7/2026 – TATRY ZACHODNIE i CZERWONE WIERCHY – rajd turystyczny
7.6. – 11.6. – ośmioosobowa grupa turystów zamierzała przejść rajdowo szlakiem przez Tatry Zachodnie, Czerwone Wierchy i Tatry Wysokie. Pogoda trochę plany pokrzyżowała…
Prowadził Tadeusz Farnik
1. dzień – Žiarska Dolina – Žiarska chata – Žiarske sedlo – Plačlivé – Ostrý Roháč – Wołowiec – Dolina Chochołowska – Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej – https://mapy.com/s/jepupatune, 15,2km, +1470m

Na starcie tajemy w ośmioosobowej grupie. Prognoza zapowiadała pogodę w kratkę i rzeczywiście taka się okazała. Pociągami i autobusem docieramy do wylotu Doliny Żarskiej. Robimy pierwsze wspólne zdjęcie, zarzucamy plecaki na ramiona i ruszamy w drogę. Pierwszy postój mamy przy schronisku Žiarska chata, kolejny przy rozdrożu Pod Homolkou, a następny na Żarskiej Przełęczy. Przed nami najtrudniejszy odcinek trasy – przejście przez Plačlivo i Ostry Roháč – i właśnie wtedy zaczyna padać deszcz. Na szczęście jest to tylko przelotny opad. Po skałach i łańcuchach przechodzimy już w słońcu, jednak na Jamnickiej Przełęczy ponownie dopada nas deszcz. Wołowiec przed nami ginie w gęstej chmurze. Tylko Dawid decyduje się wejść na szczyt, pozostali wybierają ścieżkę trawersującą zbocze góry. Zejście do Doliny Chochołowskiej dłuży się niemiłosiernie i wydaje się nie mieć końca. Na szczęście docieramy do schroniska jeszcze przed zamknięciem kuchni. Posiłek smakuje znakomicie! Śpimy wszyscy w jednym pokoju. Zmęczenie daje się we znaki, bo o godzinie 22:00 wszyscy są już w łóżkach.



2. dzień – Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej – Trzydniowiański Wierch – Kończysty Wierch (Končitá) – Starobociański Wierch (Klin) – Siwy Zwornik – Siwa Przełęczka – Ornaki – Przełęcz Iwaniacka – Schronisko PTTK na Polanie Ornak – https://mapy.com/s/buhavotoja – 15,2km, +1170m

Zapowiada się bezdeszczowy dzień. Michal Smílek robi sobie trasę własną – przejście do schroniska PTTK na Polanie Ornak przez Przełęcz Iwaniacką. A nas już na samym początku czeka wymagające podejście – najpierw przez las, później wśród kosodrzewiny, aż wreszcie otwartym terenem wychodzimy na pierwszy szczyt, Trzydniowiański Wierch. Widoki są wspaniałe! Widzimy zarówno trasę, która jeszcze przed nami, jak i tę, którą pokonaliśmy poprzedniego dnia. Następnie zdobywamy Kończysty Wierch oraz Starorobociański Wierch – najwyższy szczyt tego dnia – po czym schodzimy stromym zboczem na Siwy Zwornik. Odcinek między Kończystym Wierchem a Siwym Zwornikiem prowadzi wzdłuż granicy polsko-słowackiej. Tutaj skręcamy na północ i granią Ornaku kierujemy się w stronę Przełęczy Iwaniackiej. Widoki są naprawdę zachwycające! Możemy delektować się nimi bez pośpiechu, ponieważ tym razem czas nas nie nagli. Zejście z Przełęczy Iwaniackiej do schroniska na Ornaku dłuży się niemiłosiernie, ale nie umniejsza wspaniałych wrażeń z całodziennej górskiej wędrówki. Ponownie nocujemy we wspólnym pokoju. Kładziemy się spać stosunkowo wcześnie, ponieważ następnego dnia czeka nas bardzo wczesna pobudka. Prognozy zapowiadają popołudniowe opady deszczu, dlatego chcemy dotrzeć do Zakopanego jeszcze przed ich nadejściem.


3. dzień – Schronisko PTTK na Polanie Ornak – Chuda Przełączka – Ciemniak – Krzesanica – Małołączniak – Kondracka Kopa – Przełącz pod Kopą Kondracką – Schronisko PTTK Hala Kondratowa – Kuźnice – Zakopane – https://mapy.com/s/becupakuje – 17,9km, +1134m

Wychodzimy stosunkowo wcześnie. Przed nami kolejny dzień wspinaczki (Michal Smílek zamierza przejść do Zakopanego szlakiem Pod Reglami, z Zakopanego wraca do domu.). Szlak prowadzi przez teren o wapiennym podłożu, dzięki czemu możemy podziwiać bogactwo tatrzańskiej flory – kwitną goryczki wiosenne, dębiki ośmiopłatkowe, len karpacki i pierwiosnki. Spotykamy także kozice i świstaki, a napotkana para turystów opowiada, że widziała niedźwiedzia. My jednak wolimy go nie spotkać. Gdy wdrapujemy się na Ciemniak i Krzesanicę, jak na dłoni ukazują się kolejne szczyty oraz odcinek granicznej grani, który mamy jeszcze do przejścia. W oddali widać Kasprowy Wierch, Świnicę i Orlą Perć. Nad tamtą częścią Tatr zaczynają już jednak gromadzić się ciemne, deszczowe chmury. Na szlaku mijamy kilka wycieczek szkolnych, co przypomina nam, że znajdujemy się na jednym z najpopularniejszych tatrzańskich szlaków. Na Kopie Kondrackiej stajemy przed wyborem: iść przez Przełęcz Kondracką pod Giewontem i dalej do Hali Kondratowej czy skręcić na Przełęcz pod Kopą Kondracką i stamtąd zejść w dół. Drugi wariant jest krótszy, więc wybór okazuje się prosty. W schronisku na Hali Kondratowej delektujemy się kawą, ciastkiem i piwem. Potem pozostaje już tylko zejście do Kuźnic i przejście na kwaterę w Zakopanem, do pana Mrowca. Mieliśmy sporo szczęścia. Zaledwie kilka minut po zakwaterowaniu lunął deszcz. Padało przez cały wieczór, a także przez większą część nocy.



4. dzień – Planowana trasa: Przejazd autobusem na Łysą Polanę. Trasa piesza – Łysa Polana – Pięć Stawów Polskich – Szpiglasowa Przełęcz – Morskie Oko – https://mapy.com/s/kevubedone – 15,3km, +1122m. Realizacja: Przejazd autobusem na Łysą Polanę. Przejście na Słowację, odjazd autobusem do Popradu i powrót do domu.

Dzień przywitał nas deszczową pogodą. Co chwilę sprawdzamy prognozy w telefonach, licząc na poprawę warunków. Rozważamy nawet zmianę planów – rezygnację z przejścia przez Dolinę Pięciu Stawów i Szpiglasową Przełęcz, a zamiast tego bezpośrednie podejście do Morskiego Oka, skąd następnego dnia moglibyśmy wyruszyć na Rysy. Niestety prognozy na kolejny dzień również nie napawają optymizmem. Po krótkiej naradzie zapada decyzja o powrocie do domu. Czekając na autobus do Popradu w przytulnej knajpce przy granicy, podsumowujemy naszą tatrzańską wyrypę. Wspominamy najpiękniejsze widoki, najtrudniejsze podejścia. Jednocześnie obiecujemy sobie, że jeszcze tu wrócimy i dokończymy rozpoczętą trasę. Może już jesienią?
5. dzień – Planowana trasa: Morskie Oko – Rysy – Štrbské pleso – https://mapy.com/s/fujomebero – 14,8km, +1150m

Beskidy za niskie, ambicje wysokie, więc trzeba na Tatry znowu rzucić okiem.
Dni parę w Zachodnich a potem w Wysokich, na skałach, w dolinach, są tam i potoki.
Niedżwiedzi barłogi musimy ominąć, kaprysy pogody znów z pokorą przyjąć.
Tekst i karta: Janka Jasińska
