T2/2026 – DOBRACICE – PRASZYWA – KOTARZ – LIGOTKA KAMERALNA
17.1. – Trasa z Dobracic na Praszywą, Ciupel, do schroniska pod Kotarzem i zejście do Ligotki Kameralnej, u Tesarka to 13,5km – https://mapy.com/s/lusobevoje. Zdecydowana większość skorzystała właśnie z tego wariantu zaproponowanego przez kierowniczkę wycieczki Martę Fierla. Trójka Beskidzioków schodziła do „Tesarka” przez Ropiczkę i koło Pomniku Tolerancyjnego – https://mapy.com/s/gemejabaco, 17,5km, a dwie Beskidzioczki poszły aż na Jaworowy – https://mapy.com/s/kabedulola i zakończyły wycieczkę w Oldrzychowicach w restauracji U Taciny mając w nogach 21,5km.
W sumie w słoneczną sobotę z wycieczki skorzystało 41 Beskidzioków i sympatyków BŚ.

Dojazd do Dobracic pociągiem z Cz. Cieszyna 8:20
Punkty gastronomiczne – schronisko na Praszywej, schronisko pod Kotarzem
Prowadziła Marta Fierla
Relacja kierowniczki wycieczki: W Cieszynie wsiadam do pociągu w kierunku Dobracic. Wyciągam długopis i zapisuję uczestników wyprawy. W pociągu robi się ciasno, bo w międzyczasie mam zapisanych niemal 35 osób i mam nadzieję, że nikogo nie przeoczyłam. Za 26 minut wysiadka w Dobracicach-Wojkowicach, gdzie robimy wspólne zdjęcie i grupa wyrusza na trasę. Plan jest jasny: zaliczyć chatę na Praszywej, a w miarę możliwości także Kotarz — każdy w swoim tempie. Grupka rozciąga się wzdłuż drogi do Wojkowic, zasmakowując tajemniczej, porannej atmosfery. Promienie słoneczne rozpraszają się we mgle, szykując nam czarujący, choć mroźny poranek. Wiemy, że dziś będzie słoneczna pogoda. Pod Praszywą delektujemy się widokami, błękitnym niebem nad głowami i promieniami słońca. Na Praszywej dołącza do nas dalsza część naszej grupy wraz z turystami ze Stonawy, którzy swoją trasę obrali z Raszkowic. Teraz, razem z sympatykami, jest nas już 41. Kto by się spodziewał! Z Praszywej nasze ścieżki się rozchodzą. Niektórzy ruszają już w kierunku Ligotki koło Sałny, a liczniejsza grupa kontynuuje swoją wędrówkę na Kotarz. Tu bardzo miło zaskakują nas gospodarze — w porównaniu z minionymi laty oferują nam smakołyki ze swojej kuchni. Chyba każdy z nas dał się skusić. Miło się gawędzi, ale autobus z Ligotki na nikogo nie czeka. Trzyosobowa grupka idzie jeszcze na Ropiczkę, a kolejna ma wciąż mało i zalicza Jaworowy. Można tylko pozazdrościć chęci i zdrowych nóg. Cieszę się, że wszyscy podołali trasie bez poślizgnięć i zdrowi wrócili do swoich domów. Cudowna pogoda dodatkowo wzmocniła zadowolenie wszystkich uczestników.


Połowa stycznia, święta za nami, trzeba się zająć znów wędrówkami. Kalendarz wspólny spore ma plany, na szlaku każdy będzie witany.
Trzy upadki bez chorobowego, choć i siniak boli, na starcie i w celu czterdziestka nas stoi.

Karta uczestnictwa i tekst: J.Jasińska


